Aktualności
Nieciecza
Nieciecza
Nieciecza· 05.09.2026 · 02:48

Jakub Wróbel: Walczyliśmy do końca

Źródło: Bruk-Bet Termalica Nieciecza — strona oficjalna oficjalne

Podczas drugiej połowy spotkania z Lechią Gdańsk na boisku pojawił się nasz stary, dawno niewidziany znajomy. Na szczebel pierwszoligowy po rocznej przerwie powrócił Jakub Wróbel. W obliczu tej sytuacji nie mogliśmy ominąć go podczas tradycyjnych pomeczowych wywiadów.

Zawsze w takich sytuacjach zadaje się pytania z kategorii „gdzie byłeś, gdy Ciebie nie było”. Nie inaczej było też tym razem z naszej strony.

– Cieszę się bardzo, że wróciłem na główny stadion, że dzisiaj mogłem zagrać. Jest mi bardzo miło, to na pewno bardzo miły wieczór. Gram w drugiej drużynie i jestem tu w klubie – cały czas dostępny, zdrowy. Myślę, że też w formie, bo w rezerwach wpadają mi bramki. – zadeklarował uśmiechnięty gracz „Słoni”.

– Minęło trochę czasu i mówiąc pół żartem, pół serio – zniknąłem trochę z mapy. Natomiast w klubie jestem cały czas, tak jak mówiłem, więc fajnie, bardzo miło. – spointował.

Niefortunna sytuacja po wejściu

Niewiele zabrakło, by nasz powracający gracz świeżo po wejściu wręcz zanotował bramkę – ale samobójczą. Piłka nieszczęśliwie odbiła mu się od nogi, lecąc w bramkę Adriana Chovana. Potem było jednak już tylko lepiej.

– Na szczęście piłka nie trafiła, Adrian był na posterunku. Chciałem wybić piłkę, ona się źle odbiła, ale nie było z tego większego zagrożenia. Cieszę się, że po wejściu mogłem pomóc zespołowi trochę poskakać, powalczyć z tymi rosłymi obrońcami. Myślę, że dałem radę, jestem z siebie zadowolony. – podsumował Wróbel.

Ocena meczu

Pod koniec rozmowy nie mogło jednak zabraknąć wątku głównego, czyli całego spotkania i jego oceny. To było trudne starcie, wymagające od nas sporo wysiłku. Jak widział to z boiska Jakub Wróbel?

– Lechia jest groźna, przede wszystkim Camilo Mena na swojej stronie. Mimo to jednak naprawdę dobrze zagraliśmy. Zbieraliśmy dużo piłek w środku pola. Myślę, że cechy wolicjonalne były na odpowiednim poziomie – czuć było wigor w zespole, taką chęć wygrywania. Wiele pojedynków 50/50 przepchaliśmy na swoją korzyść. Jeżeli robi się takie rzeczy na boisku, to często zdobywa się więcej bramek niż przeciwnik. Dzisiaj nam się to udało. Walczyliśmy do końca – co prawda w końcówce straciliśmy bramkę, ale udało się to dowieźć i bardzo nas to cieszy. – obszernie odpowiedział nasz gracz.

– Jutro mamy mecz rezerw i mam nadzieję, że też uda się nam wygrać. Trzymajcie za nas kciuki, a co będzie w przyszłości, zobaczymy. – zapowiedział w ramach pointy, kończąc rozmowę.

Wpis pochodzi z kanału RSS źródła „Bruk-Bet Termalica Nieciecza — strona oficjalna" — oryginał znajdziesz pod linkiem powyżej.